Jak to jest studiować za granicą w Oksfordzie

flashcurd


Kiedy dostałem się na studia na Uniwersytecie Oksfordzkim w ramach programu studiów za granicą, poczułem się zaskoczony. Nie chodziło o to, że nie byłem mądry - chodziłem do najlepszej szkoły i radziłbym sobie dobrze, gdybym się zgłosił, ale z pewnością nie miałem 4.0 GPA i przegapiłem ścisłe ograniczenie dla wymagań GPA dla uczniów odwiedzających Oxford o kilka punktów. Nadal uważałem, że warto było spróbować. Poprosili o kilka próbek pisma, które moim zdaniem mogą pomóc w mojej sprawie, a kiedy otrzymałem list akceptacyjny, - szczerze mówiąc - przeraziłempierdolićna zewnątrz.

Ponieważ jestem anglofilem od lat, nic mnie tak nie zachwyciło, jak pomysł odbycia studiów za granicą w stylu Harry'ego Pottera, pełnego fantazyjnych obiadów w sali, formalnych mundurów, skrzypiących starych bibliotek i ponurych angielskich jesien. Oczywiście powiedziałem sobie, że prawdopodobnie nie było dokładnie tak, i przygotowałem się na odprężenie sobie tyłka po raz pierwszy od lat.

Jeśli ktokolwiek ci powie, że Oksford nie jest tak malowniczy, jak go przedstawiają filmy lub książki - kłamią. To jest to i więcej. To miasto nieskończonych iglic usiane wspaniałą gotycką architekturą, brukowanymi uliczkami i historycznymi pubami. To przyzwoite miasto z różnymi uczelniami i ich wyłaniającymi się bramami rozsianymi na wiele mil, przeplatane kulturą, która sprawia, że ​​trudno jest znaleźć powód do wyjazdu. Naprawdę nie ma powodu, aby odwiedzać Londyn, który znajduje się w niewielkiej odległości od hotelu, ponieważ Oxford ma własne życie nocne, własne restauracje i jedne z najbardziej błyskotliwych umysłów na świecie.

Oksford jest nauczany w systemie samouczków, co jest dalekie od kultury „wybierz jak najszybciej”, która zanieczyszcza amerykańskie uniwersytety. Chociaż od ciebie oczekuje się, że znajdziesz własną ścieżkę, twoja edukacja w Oksfordzie nie polega na doskonaleniu umiejętności biznesowych lub znalezieniu kierunku, który zapewni ci najwyższą pensję po ukończeniu studiów; chodzi o studiowanie swojej pasji, niezależnie od tego, co to oznacza dla Twojej kariery. Nie ma prawie żadnych kursów „uczenia się stosowanego”, więc nie ma żadnego kierunku dziennikarskiego, żadnego kierunku finansów, ani żadnych kursów biznesowych na poziomie licencjackim. Oczekują, że zapewnią ci wykształcenie akademickie, aby rozpocząć karierę, a twoja praca zapewni ci doświadczenie niezbędne do odniesienia sukcesu.


Ponieważ Oksford ma jednych z najbardziej wszechstronnych i renomowanych nauczycieli na świecie, mają oni tendencję do nauczania szerokiej gamy przedmiotów. Kiedy zostałem przyjęty, powiedziano mi, żebym wybrał samouczek podstawowy i dodatkowy. Ćwiczenia są prowadzone jeden na jeden przez wykwalifikowanego nauczyciela (tj. Profesora, zazwyczaj ze stopniem doktora) przez 50-minutowe sesje. W ramach podstawowego samouczka spotykasz się raz w tygodniu na 50 minut, a w szkole średniej spotykasz się na 50 minut raz na dwa tygodnie. Otrzymujesz artykuł do napisania na temat wybrany przez ciebie i twojego nauczyciela za każdym razem, gdy się spotkasz - prawdopodobnie będzie to około 15-20 stron, dla których prowadzący dostarcza ci listę (zwykle z góry głowy) zalecanych lektur i wykłady uzupełniające, aby poinformować Twój temat. Na następnym spotkaniu czytasz na głos swój artykuł, a oni poddają Cię krytyce w czasie rzeczywistym.



Wiedziałem, że chcę studiować jakąś międzynarodową historię polityczną, więc powiedziałem o tym szkole, a oni umieścili mnie w college'u specjalizującym się w tej dziedzinie. Następnie dostarczyli listę samouczków, z których mogłem wybrać, a jednocześnie udostępnili mi opcję tworzenia własnych. Gdybym zrobił to drugie, przeszukaliby uniwersytet w poszukiwaniu korepetytora z umiejętnościami i doświadczeniem, aby go uczyć. Wybrałem „Faszyzm” jako mój główny tutorial, a socjologię polityczną jako drugorzędną. Każdego tygodnia dowiadywałem się o nowym reżimie faszystowskim w historii, a co dwa tygodnie o nowej konstrukcji społecznej wpływającej na globalną politykę.


Mojego podstawowego tutoriala prowadził starszy profesor i spotykaliśmy się co tydzień w zaciszu jego domowej biblioteki. Jego dom znajdował się mniej więcej milę od kampusu, a kiedy pukałem do jego drzwi, jego żona nieoczekiwanie witała mnie i częstowała filiżanką herbaty. Następnie siadałem na kanapie, czytałem na głos swoją gazetę i słuchałem jego rozważań. Omawialiśmy różne punkty widzenia, on zagłębiał się w swoje osobiste doświadczenia, a ja słuchałam - zafascynowana całym prestiżem i wykształceniem, jakie ten człowiek wniósł w jedno życie. Miał więcej stopni naukowych, niż mogłem liczyć z jednej strony, spotykał książąt i laureatów Pokojowej Nagrody Nobla i mimo że czasami odbiegał od tematu, nigdy nie czuł się chełpliwie ani pretensjonalnie. Był pokorny i bezpośredni, a ja byłem naprawdę zaabsorbowany wszystkim, co ten człowiek miał do powiedzenia.

Mój drugi tutorial był prowadzony przez doktorantkę, która była dla mnie o wiele trudniejsza niż moja główna korepetytorka. Chciała się udowodnić (a dla mnie to udowodnić) i wymagała ode mnie argumentowania w każdym z moich artykułów. Mój pierwszy artykuł dotyczył przyczyn udziału wyborców (lub jego braku) w polityce Stanów Zjednoczonych i przypominam sobie, że bez ogródek powiedziała mi, że „tego rodzaju pisanie nie będzie tego przerywać”. Szczerze mówiąc, byłam przyzwyczajona do uciekania z kwiecistą prozą, którą stworzyłam na każdą gazetę w domu, w której zbłądziłam od zajęcia zdecydowanego stanowiska i użyłam słów SAT oraz potężnych, ale niejednoznacznych zakończeń, aby zadziwić publiczność. Po raz pierwszy ktoś zmuszał mnie do głębszego zagłębienia się i zajęcia stanowiska. Żadnych „być może”, żadnych „być może”. Miałem zaczynać każdy artykuł od wiersza, w którym bez ogródek określiłem moje stanowisko w tej sprawie, a następnie spędziłem kolejne 20 stron, aby to udowodnić.


Po spotkaniu dostałem tydzień (lub dwa tygodnie na mój drugi tutorial) na napisanie. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie wykonałem wiele pracy dzień lub dwa przed spotkaniami. Nie brałem udziału w wielu wykładach uzupełniających i korzystałem z Wikipedii znacznie częściej, niż powinienem. Ale chciałem doświadczyć Oxfordu, tak samo jak chciałem się nauczyć. Mieszkaliśmy w akademikach z resztą studentów - nie było osobnego skrzydła dla nas, awanturniczych Amerykanów - a każda uczelnia miała na kampusie dotowany bar. Każdego wieczoru ubieraliśmy się (Amerykanie znacznie bardziej niż Brytyjczycy) i uczestniczyliśmy w uroczystej kolacji w sali, podczas której panowie ubrani w szaty odmawiali łaskę przy wysokim stole, a my podążaliśmy za ich przykładem przed jedzeniem. Będziemy mieli trzydaniowy posiłek za równowartość 12 dolarów amerykańskich. Następnie zwykle udawaliśmy się do JCR, wspólnego pokoju z barem, rzutkami, grami wideo i kanapami, i kupowaliśmy ukąszenia węży, napój z lagera i likieru z czarnej porzeczki, po 2 funty każdy - okazja niezależnie od kursu wymiany .

Kiedy spędziliśmy trochę czasu w JCR, ustalaliśmy plany na wieczór. Brytyjscy studenci byli tak samo zafascynowani nami, jak my nimi - byliśmy głośni, kolorowi i mogliśmy trzymać swój trunek najlepszym z nich. Ich akcenty wydały nam się hipnotyzujące i egzotyczne. Nie wszyscy byli snobami z najwyższej półki: czesne w Oksfordzie kosztuje mniej niż 10 000 funtów rocznie, ale spotkaliśmy absolwentów z Eton, facetów, którzy twierdzili, że znają księcia Harry'ego, i kapitanów drużyn załogi. Zaprzyjaźniliśmy się i wieczorem udawaliśmy się do miasta, do jednego z barów lub klubów. I tak, kluby. Kluby taneczne. Scena była przezabawna: amerykańskie dziewczyny bardzo starały się grindować na ludziach, tak jak w Stanach, podczas gdy Brytyjczycy (którzy w pełni uznali, że taniec nie jest ich mocną stroną) wykonywali na parkiecie śmieszne, beztroskie ruchy. Parkiet nie był miejscem seksu, było to miejsce do zabawy. Dowiedzieliśmy się tego z czasem.

Studenci Oksfordu zwykle wychodzili w dni powszednie w weekendy - prawdopodobnie jedna z ich jedynych elitarnych cech, ponieważ nie chcieli w piątkowe i sobotnie wieczory spotykać się z „mieszczuchami” z niektórych lokalnych uczelni. Często w weekendy JCR organizowało imprezy tematyczne, a jeśli jest jedna rzecz, której się tam nauczyłem, to to, że Brytyjczycy biorą swoje imprezy tematycznepoważnie. Podczas gdy bractwa i stowarzyszenia w USA traktują imprezę tematyczną jako wskazówkę, aby ubierać się tak skąpo i prowokacyjnie, jak to tylko możliwe, studenci z Oksfordu byli dumni z myśli i przebiegłości, które znalazły się w ich kostiumach. Dowiedzieliśmy się o tym na własnej skórze w Halloween (święto podobne do imprezy tematycznej dla Amerykanów), kiedy pokazaliśmy zespoły „policjantki” i „superbohaterów”, podczas gdy reszta szkoły faktycznie skorzystała z okazji, by się ubrać… przerażająco. Duchy, gobliny, czarownice. To było jak scena z imprezy HalloweenWredne dziewczyny, ale odwrócone. A my byliśmy Cady Herons, stojącymi z szeroko otwartymi oczami i zawstydzonymi w drzwiach.

Pod koniec mojego pobytu w Oksfordzie jakimś cudem udało mi się uzyskać 4,0. I nie dlatego, że wszystko, co zrobiłem, było doskonałe. Daleko stąd. Nauczyciele wyjaśnili, że nie oceniają mnie na każdym arkuszu, ale oceniają mój wzrost i rozwój przez cały ten czas. Wyjaśnili również, że moja akceptacja w Oksfordzie była wystarczającym dowodem na to, że jestem inteligentny i że nie zaczynaliśmy od dołu - ale że spodziewali się, że zobaczą zmianę w moim piśmie, zmianę na lepsze, i to było ich spektrum dla analiza.


To doświadczenie było raz w życiu i nadal chciałbym, żeby trwało wiecznie. Często przeglądam ich programy dla absolwentów tylko po to, żeby wrócić, ale wiem, że nic nie jest w stanie odtworzyć doświadczenia, które miałem jako student studiów licencjackich. Byliśmy traktowani z szacunkiem i zaprzyjaźniliśmy się na całe życie. Jedliśmy halal ciężarówki o 2 nad ranem za 2 funty. Uczyliśmy się w najstarszej bibliotece zachodniego świata. Nauczyliśmy się traktować nasze grindowanie mniej poważnie, a imprezy tematyczne poważniej. Uczyliśmy się gry w rzutki. Mamy mnóstwo oksfordzkich ubrań, żeby nasi przyjaciele w domu byli zazdrośni. Dowiedzieliśmy się, że uniwersytet to znacznie więcej niż bractwo, do którego wstąpiłeś i czy specjalizowałeś się w finansach. Chodziło o szlifowanie swoich pasji, ukorzenie się wśród błyskotliwych umysłów i potworny taniecSiostry Nożycowedo świtu.