Nie ma sprawy, jeśli studia nie są najlepszym okresem w Twoim życiu

Shutterstock


...

Ludzie uwielbiają to mówić. Starsi dorośli usłyszawszy, że właśnie wprowadziłeś się do akademika lub zobowiązałeś się do stowarzyszenia, uśmiechną się do ciebie ciepło, uzyskując w ich oczach ten daleki, marzycielski wyraz. Jest więcej filmów gloryfikujących college, niż można by zliczyć, a ideały są często takie same: wspaniały, trawiasty kampus, atrakcyjni młodzi ludzie wszędzie, gdzie spojrzysz, naprawdę fascynujące zajęcia, ale także spora część imprez i, co najważniejsze, przyjaźnie na całe życie . Ale to oczekiwanie (tak naprawdę ta presja) może być duszne przy życiu i głęboko rozczarowujące, gdy nie spełnia ideału.

Może to dlatego, że większość wolnego czasu spędzasz w pracy, albo dlatego, że od 3 lat nie udało ci się znaleźć związku, albo dlatego, że kierunek, o którym myślałeś, że zdefiniuje twoją karierę, okazuje się być zły. Może niektórzy z twoich przyjaciół się zmienili. Nie ma nic gorszego niż pokładanie wszystkich nadziei w jednej rzeczy, tylko po to, aby nie spełniała ona Twoich standardów. Najgorsze jest odwrócenie się, aby powiedzieć o tym rodzicom lub przyjaciołom, którzy nie mają najmniejszych trudności, i po prostu zmrużyć oczy ze współczuciem i zmieszaniem.

Na studiach zdarzały się chwile, których wcale nie kochałem i zabijało mnie myślenie, że marnuję „najlepsze lata mojego życia”. Nie podobało mi się to zdanie, ale winiłem siebie za to, że nie bawiłem się lepiej. Co może być niezadowalające w otaczaniu się przez cały czas ludźmi w twoim wieku? Szczególnie na początku nie wiedziałem, jaki przedmiot mam studiować, jakie sprzeczne rady przyjąć, komu ufać. Próbowałem w sposób, którego nigdy nie mogłem przewidzieć. A jednak nawet narzekanie na to wydawało się niewdzięczne i dziwne.


Ale w prawie przewidywalny, banalny sposób, sytuacja się poprawiła. Z roku na rok wszystko zaczęło się układać, zajęcia stawały się coraz ciekawsze, przyjaźnie się umacniały. To nie była gładka, równa ścieżka. Przez cały czas pojawiały się komplikacje i wątpliwości. Ale zawsze wydawało się, że rośnie, zmieniając się w coś nowego.



Nie spodziewałem się, jak wspaniałe były te kilka lat po ukończeniu studiów. Paradoksalnie fakt, że nie miałem żadnych oczekiwań (a właściwie najgorszych - wszyscy po prostu mówili, że trudno będzie znaleźć pracę), dał mi ogromne poczucie wyzwolenia. Po raz pierwszy w życiu nikt nie miał dla mnie żadnego planu i wydawało mi się, że ten przewodnik nagle dobiegł końca. Po prostu pracowałem w restauracji, czasami wypełniając swój harmonogram zmianami, czasami ledwo odbierając jakąkolwiek (kto mógłby mi powiedzieć, żebym tego nie robił?). To było upajająco zabawne.


Za każdym razem, gdy wracam do dzielnicy, w której mieszkałem na studiach, przytłacza mnie swojskość - zapach głównej ulicy, zwłaszcza pełnej tanich chińskich i nurkowych barów. A zabawne jest to, że tak naprawdę nie pamiętam wielu złych czasów - mózg ma sposób na to, by nam to pomijać. Nie pamiętam też wielu dobrych czasów, chyba że naprawdę mocno się nad tym zastanowię. Ale z jakiegoś powodu przychodzi mi na myśl bardzo dobre przeczucie. To coś w rodzaju… bycia przez cały czas niejasno podekscytowanym, nawet jeśli nie byłam w tej chwili szczęśliwa. O ciągłym przebywaniu z przyjaciółmi, nawet jeśli nie byliśmy w najlepszej formie. Spędzania czasu na rozmowach o muzyce, sztuce i książkach, nawet gdybym wiedział, że nie dadzą pracy.

Chciałbym, żeby ktoś mi powiedział: Zapomnij o ideale. To nie będzie idealne. Niektórzy z twoich przyjaciół się zmienią, niektóre z twoich zajęć będą bezużyteczne, a wiele osób, z którymi się spotykasz, sprawi, że będziesz kwestionować stan społeczeństwa. Ale kiedy spojrzysz na to wstecz, wyda ci się, że jest tak wiele odłamków pamięci, które świecą jasno i ciepło w twoim umyśle: ta jedna rozmowa, którą odbyłeś na schodach ze swoim współlokatorem, ta stęchła kawiarnia, w której spędzałeś godziny `` pracując '', pierwszy dzień po wiosennej przerwie, kiedy kwitły wiśnie i wszyscy byli nagle bardziej rozmowni i atrakcyjniejsi. Zrozumiesz, że było w tym coś wyjątkowego, czego już nie masz ani nie czujesz, mimo że prawdopodobnie jesteś teraz szczęśliwszy. Może to nie była „uczelnia”, może po prostu bycie młodym. Ale wbrew sobie będziesz podekscytowany, gdy zaczną go inni ludzie. I będziesz życzył im wszystkiego najlepszego, najlżejszego nostalgii w twoim głosie.


Jeśli nadal potrzebujesz więcej zachęty, przeczytaj Ten artykuł . Siostra przysłała mi go na pierwszym roku studiów i nigdy go nie zapomnę.